zbieranie nasion z kwiatów

Nie kupuj co roku nowych kwiatów. Zbierz własne nasiona na kolejny sezon

Co roku mój ogród jest pełen kwiatów, ale wcale nie oznacza to, że każdej wiosny kupuję dziesiątki nowych sadzonek i torebek nasion. Wręcz przeciwnie. Im dłużej zajmuję się ogrodem, tym bardziej przekonuję się, że wiele tego, czego potrzebuję na kolejny sezon, ogród może dać mi sam. Wystarczy pozwolić kilku kwiatom przekwitnąć, poczekać, aż nasiona dojrzeją, zebrać je i dobrze przechować. Właśnie w ten sposób co roku zbieram nasiona między innymi dalii, kosmosów, dziwaczków czy aksamitek. Dla mnie to nie tylko sposób na oszczędzanie pieniędzy. Jest w tym również ogromna ciekawość, bo wysiewając własne nasiona, nigdy do końca nie wiem, co zobaczę latem. Szczególnie dobrze pokazują to dalie. Przez długi czas miałam problem z przechowywaniem ich karp przez zimę. Dalie nie są odporne na silny mróz, a wykopane karpy trzeba przechować w odpowiednich warunkach – bez mrozu, ale jednocześnie tak, żeby nie zgniły ani nadmiernie nie wyschły. W moim przypadku nie zawsze kończyło się to sukcesem. Zaczęłam więc uprawiać dalie również z własnych nasion i odkryłam sposób, który bardzo mi odpowiada: wiosną wysiewam nasiona, latem cieszę się kwiatami, a przy okazji każda siewka może okazać się małą niespodzianką. Co więcej, dalie wysiane z nasion już w pierwszym sezonie tworzą pod ziemią karpy, więc jeśli któraś szczególnie mi się spodoba, mogę właśnie tę konkretną roślinę zachować i rozmnażać dalej.

Zbieranie własnych nasion ma jedną bardzo oczywistą zaletę – pozwala ograniczyć wydatki na ogród. Z jednej rośliny możemy uzyskać wiele nasion, a więc potencjalnie wiele nowych roślin w następnym sezonie. Zamiast każdej wiosny zaczynać zakupy od zera, korzystamy z tego, co już wyrosło w naszym ogrodzie. Możemy też wymieniać się nasionami z innymi ogrodnikami. Jest jednak jeszcze jedna zaleta, którą lubię chyba najbardziej: sami zaczynamy dokonywać selekcji. Zbieram nasiona przede wszystkim z roślin zdrowych, silnych, obficie kwitnących albo takich, które szczególnie dobrze poradziły sobie w warunkach mojego ogrodu.

Trzeba jednak wiedzieć o jednej bardzo ważnej rzeczy. Nasiono nie jest kopią rośliny matecznej. Rozmnażanie z nasion jest rozmnażaniem płciowym, dlatego potomstwo otrzymuje nową kombinację genów. W przypadku odmian mieszańcowych, a także roślin swobodnie zapylanych przez owady, potomstwo może znacznie różnić się od rośliny, z której zebraliśmy nasiona, a szczególnie duża zmienność może występować w przypadku mieszańców.

I dla jednego ogrodnika będzie to wada, a dla drugiego – jedna z największych zalet całej zabawy. Jeśli zależy nam na tym, aby w przyszłym roku mieć dokładnie taką samą dalię – identyczny kolor, kształt i wielkość kwiatu – zebranie jej nasion nie daje nam takiej gwarancji. Do wiernego zachowania konkretnej odmiany służy rozmnażanie wegetatywne, na przykład z karpy lub sadzonki. Jeśli jednak lubimy niespodzianki, nasiona otwierają zupełnie inne możliwości. Z pięknej różowej dalii niekoniecznie otrzymamy kolejną identyczną różową dalię. Siewki mogą różnić się kolorem, kształtem, wielkością i budową kwiatów oraz innymi cechami.

dalia

Dla mnie jest w tym coś niezwykle przyjemnego. Wysiewam wiosną niepozorne nasionko, a kilka miesięcy później czekam na pierwszy kwiat i właściwie do momentu jego rozwinięcia nie wiem, co dostałam. Jeśli roślina okaże się wyjątkowo piękna, mogę zaznaczyć ją, zrobić zdjęcie i jesienią zachować jej karpę. W ten sposób nie muszę przechowywać przez zimę wszystkich dalii. Mogę wysiewać wiele nowych roślin, a karpy pozostawiać tylko z tych egzemplarzy, które naprawdę chcę mieć ponownie w niezmienionej formie.

Oczywiście nasiona trzeba najpierw zebrać w odpowiednim momencie. I tutaj cierpliwość jest naprawdę ważna. Nie wystarczy, że kwiat przekwitnie. Nasiona potrzebują czasu, żeby się rozwinąć i dojrzeć. Najczęściej czekamy, aż kwiatostan lub nasiennik zacznie wysychać i zmieniać kolor z zielonego na brązowy, a nasiona staną się dobrze wykształcone. Zaleca się zbieranie dojrzałych nasion w suchy dzień, zanim naturalnie rozsypią się z rośliny. Niedojrzałe nasiona zebrane zbyt wcześnie mogą po prostu nie wykiełkować w przyszłym sezonie.

W przypadku dalii robię jeszcze jedną prostą rzecz. Kiedy widzę kwiat, z którego chciałabym zebrać nasiona, zaznaczam jego pęd sznurkiem albo wstążeczką. Dzięki temu później, podczas usuwania przekwitniętych kwiatów, wiem, że tego konkretnego nie powinnam ścinać. Pozwalam mu spokojnie dojrzeć na roślinie. Co ciekawe, podobną metodę opisywali hodowcy dalii już wiele lat temu – wybrane kwiaty przeznaczone na nasiona oznaczano paskiem materiału i pozostawiano na krzewie aż do dojrzenia oraz wyschnięcia nasiennika.

Na zdjęciu pokażę Wam również, jak wygląda kwiatostan z jeszcze niedojrzałymi nasionami. U siebie stosuję dodatkową, bardzo prostą obserwację: jeśli tkanki są jeszcze miękkie i po naciśnięciu pojawia się sok, traktuję to jako sygnał, że warto dać nasiennikowi więcej czasu. Nie jest to jednak uniwersalny test dojrzałości dla wszystkich gatunków. Pewniejszymi wskazówkami są wygląd całego nasiennika, jego wyschnięcie i zmiana koloru oraz prawidłowo wykształcone nasiona. W przypadku dalii dojrzałe nasienniki pozostawia się do wyschnięcia. Taki nasiennik powinien zmienić barwę z zielonego w brązowy, a dojrzałe nasiona dalii powinny być ciemne, podczas gdy niedojrzałe pozostają zielone.

pęd z przekwitniętym kwiatostanem zaznaczony sznurkiem
sok wyciekający z nasiennika

Najlepiej wybrać na zbiór suchy dzień. Nie zbieram nasion zaraz po deszczu ani wtedy, kiedy rośliny są mokre od rosy. Nadmiar wilgoci podczas zbioru i przechowywania zwiększa ryzyko pleśnienia oraz gnicia materiału. Jeśli mam wątpliwości, po zebraniu pozostawiam nasienniki jeszcze do dokładnego wysuszenia w przewiewnym, suchym miejscu. Dopiero później oczyszczam nasiona z suchych resztek kwiatów. To ważne również dlatego, że resztki roślinne mogą zatrzymywać wilgoć i sprzyjać rozwojowi pleśni.

Przy kosmosach i aksamitkach jest to naprawdę proste. Pozwalam wybranym kwiatom całkowicie przekwitnąć i zaschnąć, a potem zbieram suche kwiatostany. Zarówno kosmosy, jak i aksamitki dobrze nadają się do domowego pozyskiwania nasion i zaleca się zbiór dopiero wtedy, gdy główki kwiatowe są suche, brązowe i pomarszczone. Dziwaczki również łatwo rozmnaża się z nasion; warto tylko pamiętać, że potrafią później bardzo chętnie rozsiewać się same.

nasiona onętka

Po zebraniu nasion najważniejsze jest jedno: nie zamykam wilgotnych nasion w szczelnym pojemniku. Najpierw muszą naprawdę dobrze wyschnąć. Następnie można przełożyć je do podpisanych papierowych kopert i przechowywać w chłodnym i suchym miejscu.

Warto zapisać przynajmniej nazwę rośliny i rok zbioru – uwierzcie mi, po kilku miesiącach wszystkie te „przecież będę pamiętać” przestają działać.

A co zrobić, jeśli chcemy mieć większą kontrolę nad tym, z kim nasza dalia się skrzyżuje?

Tutaj zaczyna się już naprawdę ciekawa ogrodnicza zabawa. Najpierw trzeba sprawdzić sposób zapylania konkretnego gatunku, ponieważ nie wszystkie rośliny krzyżują się w ten sam sposób i nie wystarczy założyć, że każda roślina rosnąca obok może się z nią skrzyżować. Dalie są szczególnie interesujące, ponieważ ich „kwiat” jest w rzeczywistości kwiatostanem złożonym z wielu pojedynczych kwiatów. W uprawie hodowlanej można ograniczyć przypadkowe zapylenie przez owady, osłaniając wybrany kwiatostan drobną siatką lub woreczkiem, a następnie przeprowadzić zapylenie ręcznie pyłkiem pobranym z wybranej rośliny. Należy w tym przypadku przenieść pyłek pomiędzy wybranymi roślinami i ponowne osłonięcie kwiatostanów, aby ograniczyć udział owadów.

W praktyce nie chodzi więc o to, żeby po prostu zakryć jeszcze zamknięty pąk i później o nim zapomnieć. Kiedy odpowiednie części kwiatów stają się dojrzałe, osłonę trzeba zdjąć na czas kontrolowanego zapylenia, przenieść pyłek z wybranej rośliny na znamiona kwiatów rośliny matecznej, a następnie ponownie ograniczyć dostęp owadów. Przy dalii może być potrzebne powtarzanie tego zabiegu, ponieważ pojedyncze kwiaty w koszyczku dojrzewają stopniowo. To już właściwie początek własnej, amatorskiej hodowli – i świetny temat na osobny eksperyment w ogrodzie.

ochrona pąka przed zapyleniem

Czy są więc jakieś minusy zbierania własnych nasion?

Oczywiście. Nie wszystkie nasiona będą zdolne do kiełkowania, część możemy zebrać za wcześnie, niewłaściwe przechowywanie może obniżyć ich żywotność, a rośliny otrzymane z nasion mogą nie powtórzyć cech odmiany matecznej. Jeżeli zależy nam na identycznym egzemplarzu konkretnej odmiany, rozmnażanie z nasion często nie będzie właściwą metodą.

Ale właśnie ta nieprzewidywalność jest dla mnie również zaletą. Nie kupuję co roku wszystkiego od początku. Zbieram to, co mój ogród już mi daje, wysiewam, obserwuję i wybieram. Czasami dostaję roślinę podobną do tej, z której zebrałam nasiona, a czasami pojawia się zupełnie inny kwiat. I właśnie na takie niespodzianki czekam najbardziej.

Slide
Woda dokładnie tam, gdzie jej potrzebujesz

Przy uprawie warzyw dostęp do wody w odpowiednim miejscu naprawdę bardzo ułatwia życie. Dlatego w moim ogrodzie pojawił się kran ogrodowy ze stali nierdzewnej.

Woda dokładnie tam, gdzie jej potrzebujesz – przy warzywniku, rabacie czy szklarni.

Jest estetyczny, solidny i zaprojektowany z myślą o wieloletnim użytkowaniu.

kran ogrodowy ze stali nierdzewnej

Sprawdź także…

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *